Kpina rewolucyjna, rekreacyjna czy rewelacyjna?

 

Dali był bez wątpienia jedną z najbardziej absorbujących osobowości – nie tylko sztuki, ale i całego XX stulecia. Był też najbardziej kasowym artystą, którego rekordowe, finansowe osiągnięcia doganiają resztkami sił: Warhol i jego puszki z zupą Campbella, kubistyczne obrazy i rzeźby Picassa i wiwisekcyjne autoportrety Fridy Kahlo. I o ile część krytyków, obserwatorów czy historyków sztuki - ośmiela się podważać talent tych innych, XX – wiecznych malarzy, to w akademicki kunszt Dalego nie wątpi nikt. I nikt też nie zaprzecza, że obrazy Dalego ciągle mają wpływ na artystyczne kreacje współczesnych malarzy, rzeźbiarzy czy grafików.

Dali był błaznem, ale bardzo kunsztownym. Przez ponad pół wieku, jego nowoczesne obrazy zachwycały, fascynowały, zakrzywiały czasoprzestrzeń, a niekiedy – gorszyły. Dzisiaj, są warsztatem potężnych interpretacji. „Specjaliści” rozkładają je na cząstki pierwsze, oceniają i komentują, starając się nadać im jakieś brzmienie, dojść do pierwotnego celu ich stworzenia, wejść w umysł Salvadora i zrozumieć to, co się w nim w danej chwili działo. A Dali rechocze najprawdopodobniej w grobie, jak twierdzą jego zatwardziali fani artysty. Bo co, jak co – Salvador i jego obrazy na płótnie to był wizerunek wykreowany na potrzeby skandalu. A to, że można się w nich dopatrywać „czegoś” więcej, to tylko efekt uboczny. Genialny, surrealistyczny, ale ciągle efekt uboczny.

Na początku artystycznej drogi – Dali skłaniał się najpierw ku kubizmowi i neoimpresjonizmowi. Obrazami surrealistycznymi się jednak nie zachwycał. Podobały mu się za to teorie ich twórców i cyganeryjny sposób bycia. W konsekwencji, do grona surrealistów przystąpił w pewnym momencie formalnie, ale na krótko. Nie przeszkodziło to jednak opinii w tym, żeby trwale z surrealizmem go utożsamiać. Po dziś dzień zresztą, surrealizm to dla wielu właśnie Dali i... długo, długo nikt!

Obrazy Dalego nie były ani surrealistyczne, ani kubistyczne, ani neoimpresjonistyczne. One – po prostu - były przejawem indywidualnych skrajności, personalnego pojmowania estetyki,  prowokacją, nieograniczoną niczym wariacją na temat jawy, snu, płonących żyraf, pozaginanych zegarów czy narządów płciowych Gali. Sam Dali, też był zresztą indywidualistą. Podkreślały to nie tylko obrazy, ale i jego prowokacyjna postawa życiowa, błazeńskie zachowanie, karykaturalny ubiór. I jeśli wspomniany Warhol dla przykładu, łączył artystyczne sacrum z konsumpcyjnym profanum, to dla Dalego sztuką były i obrazy do galerii, i obrazy do salonu, i obrazy do sypialni i... cała, caluteńka reszta.

Podstawą widzenia świata dla Dalego była jego autorska metoda paranoiczno – krytyczna. Potem – doszła do tego inspiracja osiągnięciami naukowymi, seksualnością, śmiercią, rozkładem. Finalnie - cały świat był dla Dalego inspiracją. A Dali – inspirował cały świat. I tak się dzieje do dzisiaj.