Surrealistyczny romans na całe życie

 

Pomimo, że na początku studiów Dali odseparował się od akademickiego towarzystwa rówieśniczego, a sens jego życia stanowiły obrazy, które skrzętnie szkicował w samotnym zamknięciu – jego relacja z  Buńuelem i Lorcą z czasem rozkwitła. Nawet po tym, jak wydalony ze studiów Salvador opuścił Madryt, Lorca był częstym gościem w domu rodzinnym Dalich w malowniczej Katalonii. Mimo, że Dali był zadufanym w sobie Narcyzem, który nie uznawał autorytetów innych, niż własny talent – Lorcę nie dość, ze akceptował w całej rozciągłości, to jeszcze traktował go jako równorzędnego partnera i twórcę. Lorca zresztą też angażował się w to niepisane „braterstwo” i darzył Salvadora nieskrywanym uwielbieniem, któremu dawał wyraz w prywatnej korespondencji i - chociażby - we frazach słynnej potem „Ody do Salvadora Dali”.

Mimo, że Dali zerwał już z cyganeryjnym wizerunkiem i kreował się na obraz„aroganckiego elegancika” - razem z Lorcą nawiązał ścisłe kontakty z katalońska awangardą, dzięki wsparciu której – sam Lorca mógł zorganizować w 1927 roku inscenizację swojego pierwszego, lirycznego dramatu „Mariana Pineda”. Za przygotowanie scenografii do spektaklu – odpowiedzialny był oczywiście Dali. 

Także dzięki katalońskim, awangardowym grupom – Salvador Dali zetknął się po raz pierwszy z surrealizmem rozumianym sensu stricte. Chociaż mimo niespójności ówczesnych dzieł (jego nowoczesne obrazy były bliżej niesprecyzowaną mieszanką, trochę w stylu symbolicznejFridy, trochę jak kubistyczny Picasso, a trochę jak szalony Dali w rzeczy samej), to i tak surrealiści w ujęciu „encyklopedycznym” byli Dalemu najbliżsi. Bynajmniej nie przez samą ideę nurtu, ani nie przez nowoczesność, jaką cechowały się surrealistyczne obrazy. Chodziło raczej o to, że kataloński surrealizm był najbardziej wywrotowym ruchem w całej okolicy, a jego piewcy - czerpali natchnienie z tajemniczości, podświadomości, szeroko rozumianej fantazji, wspierając się przy tym rewolucyjnymi, często obrazoburczymi poglądami.

To wszystko nie dość, że pasowało do ekscentrycznej natury Salvadora, to jeszcze pomagało mu kreować swój wizerunek na obraz twórcy nowatorskiego, przekraczającego wszelkie granice. Tym samym, Dali zakochał się w surrealizmie – jak się wkrótce okazało, ze wzajemnością. Zauroczył się także Andre Bretonem – arcykapłanem nurtu i twórcą jego głównych idei – którego wkrótce zaczął traktować na równi ze swoim ojcem. Stan ten jednak nie trwał długo, bo górę nad wypełnianiem surrealistycznego programu, wzięły zapędy narcystyczne. Dali nie był stworzony do ślepego propagowania czyichś idei – tak samo, jak nie było mu pisane działanie pod czyjąś wodzą. On nie chciał malować na zamówienie – czy to bogatych klientów, czy pod komando prekursorów nurtu. To tak, jakby ktoś przykazał mu: „namaluj obrazy na ścianę galerii, niech zobaczą, czym jest surrealizm”. Bo według Dalego to nie nowoczesne obrazy były wizytówką nurtu., Twarzą surrealizmu miał być Salvador Dali – genialny twórca, który z powodzeniem mógł malować i obrazy do salonu, i obrazy do kuchni, i do galerii. Byleby tylko, jego podpis był na płótnie bardzo widoczny.